Wróć do bloga

Case studies

Poznaj historie 14 kobiet ćwiczących z PelviFly pod opieką fizjoterapeutek PelviCoach

Powrót do sprawności po zabiegu na nietrzymanie moczu

Fizjoterapeutka Agata Utykańska

Fizjoterapeutka Agata Utykańska, Ełk: Pacjentka zgłosiła się do mnie z problemem wysiłkowego nietrzymania moczu. Problem był już bardzo nasilony, czasem zmiana pozycji ciała powodowała bezwiedny, niemożliwy do powstrzymania wyciek moczu.


„Uczucie „ciężkości” w pochwie po treningu nie dawało mi spokoju”

Fizjoterapeutka Celina Chodziak

Fizjoterapeutka Celina Chodziak: Z panią Agnieszką (37 lat) spotkałam się na wizycie w gabinecie rok temu. W wywiadzie poród siłami natury, z nacięciem krocza, 10 lat temu (dziecko małe, niedługi poród, karmienia piersią 8 miesięcy, obecnie bez objawów dyskomfortu w obrębie blizny po nacięciu – blizna elastyczna). Natomiast 5 miesięcy przed wizytą Pani rozpoczęła codzienne treningi – siłowe i crossfit (ok. 50 min jeden trening) i wtedy wieczorem pojawiło się uczucie ciążenia w kroczu, obniżenia. W USG brak rozejścia mięśni prostych brzucha, mięsień poprzeczny pracował prawidłowo, dno miednicy – brak elewacji (unoszenia) czyli prawidłowej aktywacji.


„Ból podczas wkładania tamponu, badania i seksu – moja droga do wyleczenia”

Fizjoterapeutka Małgorzata Skolimowska

Fizjoterapeutka Małgorzata Skolimowska, Ełk: Pacjentka trafiła do mnie z diagnozą wulwodynia. Znam tę pacjentkę od 3 lat. I właściwie od 3 lat razem pracujemy. Początkowo nasza praca wyglądała w ten sposób, że spotykałyśmy się w gabinecie. Prowadziłyśmy terapię manualną, na punktach spustowych, terapię per vaginam. Oprócz tego ćwiczyłyśmy ćwiczenia rozluźniające, ćwiczenia wzmacniające, ćwiczenia ogólnosprawnościowe. Stosowałyśmy również rolowanie mięśni, stosowałyśmy wibroterapię.


„Zaczęłam ćwiczyć profilaktycznie, ale okazało się, że kondycja moich mięśni nie jest idealna”

Fizjoterapeutka Anna Ubran

Fizjoterapeutka Anna Urban, Reykjavik: Z Basią rozpoczęłyśmy współpracę w ramach ogólnej profilaktyki mięśni dna miednicy i przygotowania do ciąży. Była ciekawa urządzenia i jego działania. Nie zgłaszała bezpośrednich problemów mięśni dna miednicy, ale jak się później okazało, to co brała za dyskomfort po ćwiczeniach i lekko spoconą bieliznę, w rzeczywistości było objawem wysiłkowego nietrzymania moczu.


„Podczas treningu co chwilę latałam siku”

Terapeutka Aleksandra Woszczyk

Terapeutka mięśni dna miednicy Aleksandra Woszczyk, Warszawa: Moja pacjentka ma 31 lat i jest po „niezbyt trudnym porodzie” w jej opinii, choć był to poród z ułożeniem twarzyczkowym. W trakcie była potrzebna „pomoc w parciu” od strony brzucha co mocno wpłynęło na pracę mięśni dna miednicy. Razem pracujemy od marca 2020 roku. Jest to zarówno zdalna praca jak i gabinetowe/domowe konsultacje. Pacjentka wykonuje zalecone treningi z planu naprawczego oraz działa profilaktycznie każdego dnia.


„Uczucie ciężkości w pochwie pojawiło się po porodach…”

Fizjoterapeutka Ewelina Bijak

Fizjoteraeputka Ewelina Bijak, Kraków: Z pacjentką spotkałyśmy się około rok temu. Pani przyszła do mnie do gabinetu na wizytę poporodową. Była to jej druga ciąża, drugi poród siłami natury. Ze względu na wagę urodzeniową dziecka ten drugi poród był trudniejszy. Pani zaczęła odczuwać uczucie ciała obcego w pochwie, uczucie ciężkości, które ją zaniepokoiło i to był podstawowy powód dla którego zgłosiła się do gabinetu. W badaniu per vaginam (badaniu przezpochwowym) rzeczywiście widoczne było obniżenie przedniej i tylnej ściany pochwy. Przy próbie kaszlu to obniżenie jeszcze bardziej się pogłębiało.


„Mimo młodego wieku miałam osłabione mięśnie dna miednicy”

Fizjoterapeutka Anita Skrzyńska

Fizjoterapeutka Anita Skrzyńska, Katowice: Moja Pacjentka rozpoczęła ćwiczenia dokładnie rok temu. Przed startem treningów, skonsultowała uczucie kłucia w pochwie z lekarzem, który ocenił, że nie występują zaburzenia pod kątem ginekologicznym. Jej pierwsze wyniki testów oraz ćwiczeń były zaburzone: niska siła mięśniowa, słaba wytrzymałość, brak pełnego rozluźnienia oraz słaba kontrola mięśni. 


„Już nie gubię moczu, nie mam zaparć i „gazów pochwowych””

Fizjoterapeutka Zuzanna Vierek

Fizjoterapeutka Zuzanna Vierek, Katowice: Pacjentka zgłosiła się do mnie pół roku temu w marcu. Ma 31 lat, jest mamą dwójki dzieci i cierpi na wysiłkowe nietrzymanie moczu pierwszego stopnia oraz parcia naglące. Pierwszy test z aplikacją PelviFly pokazał bardzo niską siłę skurczu, zdecydowanie poniżej 5 mmHg. Widać było brak wytrzymałości, brak umiejętności świadomego, prawidłowego wykonywania skurczu mięśni dna miednicy. Dlatego nasze początkowe ćwiczenia skupiły się głównie na treningach rozgrzewki.


„Gubienie moczu i czucie ciężkości bardzo mnie ograniczało”

Fizjoterapeutka Martyna Kurtys

Fizjoterapeutka Martyna Kurtys, Wrocław: Opowiem Wam historię jednej z moich pacjentek, która ćwiczy z PelviFly od nieco ponad pół roku pod moją opieką. Pani rozpoczęła ćwiczenia kilka miesięcy po porodzie naturalny, gdzie doznała pęknięcia krocza. Na początku zgłaszała objawy takie jak ciążenie wewnątrz pochwy, uczucie ciała obcego pochwa, także gromadzenie się powietrza w pochwie podczas różnych aktywności fizycznych. A także co było najgorsze dla pacjentki, popuszczanie kilku kropel moczu podczas kichania, kaszlu czy też podczas spacerów.


„Mam obniżenie pęcherza? Przecież nie rodziłam!”

Fizjoterapeutka Magda Chudzińska

Fizjoterapeutka Magda Chudzińska, Belgia: Moja 62-letnia bohaterka, z dość bogatą historią chorobową,bo jak się okazało podczas wywiadu,  po przebytym zawale oraz operacji usunięcia jajnika i jajowodu oraz dolegliwościami bólowymi w obrębie kompleksu miedniczo-lędzwiowego, zgłosiła się do mnie z diagnozą: cystocele. Cystocele to obniżenie pęcherza moczowego, u mojej pacjentki w fazie dość zaawansowanej, bo Pani została zakwalifikowana do leczenia operacyjnego, które standardowo poprzedzała rehabilitacja. Terapia hybrydowa okazała się być idealnym rozwiązaniem. 


„Powrót do zdrowia po dwóch porodach”

Terapeutka Aleksandra Woszczyk

Terapeutka mięśni dna miednicy Aleksandra Woszczyk, Warszawa: Z moja pacjentką pracujemy wspólnie od ponad 1,5 roku, nasza przygoda zaczęła się po 2 porodzie. Ania chciała sprawdzić jak pracują mięśnie dna miednicy, a także zacząć bardziej intensywnie nad nimi pracować ze względu na wysiłkowe nietrzymanie moczu, bolesność przy miesiączkach i częsty ból w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Na początku naszej pracy była widoczna duża trudność z wygenerowaniem wyizolowanego skurczu. Była również trudność z rozluźnieniem a także była widoczna istotna kompensacja ze strony mięśni okolicznych.


„Jak odzyskałam kontrolę nad pęcherzem?”

Fizjoterapeutka Aleksandra Kolanowska-Groma

Fizjoterapeutka Aleksandra Kolanowska-Groma, Łódź: Pacjentka ma 61 lat. Od kilku lat zmaga się z nietrzymaniem moczu. Problem ten cały czas u niej się pogłębiał i na kilka miesięcy przed rozpoczęciem terapii doszło do tego, że nie była ona w stanie zupełnie napiąć mięśni dna miednicy i powstrzymać niekontrolowanego, samoistnego wycieku moczu z pęcherza. Cały czas musiała korzystać z wkładek i z podpasek. Na pierwszej wizycie kiedy widziałyśmy się w styczniu pani zupełnie nie potrafiła napiąć swoich mięśni dna miednicy, nie rozumiała ich pracy.


„Moja droga w leczeniu pochwicy”

Fizjoterapeutka Aleksandra Polanowska-Lenart

Fizjoterapeutka Aleksandra Polanowska-Lenart, Warszawa: Przeprowadziłam wywiad z użytkowniczką naszego systemu, która od miesiąca trenuje mięśni dna miednicy pod moją opieką. Z tego artykułu dowiesz się jakie metody terapeutyczne zostały zastosowane w leczeniu pochwicy u tej pacjentki oraz poznasz szczegółowe parametry funkcji mięśni dna miednicy i treningów z PelviFly po miesiącu regularnej rehabilitacji.


„Jak rozwiązałam problem nietrzymania moczu”

Fizjoterapeutka Joanna Mróz

Fizjoterapeutka Joanna Mróz, Warszawa: Pacjentka zgłosiła się niedawno – jakieś pół roku temu do gabinetu z problemem – właściwie z brakiem umiejętności aktywizacji mięśni dna miednicy. Pacjentka 36 letnia, po dwóch porodach, z wysiłkowym nietrzymaniem moczu pierwszego stopnia. W badaniu per vaginam praktycznie zerowe napięcie mięśni dna miednicy. Według skali Oxford ja bym tak dała 1. Rozpoczęłyśmy pracę z PelviFly. To było jedyne rozwiązanie, które ja wtedy widziałam.